.

.

środa, 29 sierpnia 2018

Long Island

Orient Point

Orient jest najdalej wysuniętym na wschód miastem na malowniczym "widelcu" Long Island w  jego północnej części. Pierwotnie nazwany Poquatuck imieniem lokalnego plemienia rdzennych mieszkańców Ameryki, a następnie Oysterponds z powodu obfitości skorupiaków w okolicy. Legenda głosi, że kiedy Oyster Bay, Nowy Jork stał się sławny za prezydentury Teddy'ego Roosevelta, nazwa została zmieniona na Wschodzie, aby dopasować nazwę jej najbardziej widocznym elementem ziemi, punktu Orient.

Dwa Tygodnie temu, jak już pisałam nie udało nam się wybrać na "naszą Błękitna Lagunę", dzięki czemu ukończyłam swój trzeci z serii obraz wyklejany.
Na Long Island a dokładniej na Orient Point, popłynęliśmy w pierwszą niedzielę sierpnia. Było dokładnie tak jak chcieliśmy. Wymarzona pogoda i woda jak dotyk Anioła, błogo chłodząca rozpalone słońcem ciała.

Promy odchodzą z portu w New London co pół lub co godzinę a sam rejs trwa około 1,5 godziny. Jest ich kilka do wyboru. Nam udało się tym razem płynąć najstarszym pływającym promem "Cape Henlopen", który został zbudowany w podczas II wojny światowej i uczestniczył w inwazji D-Day w Normandii.

W 1966 roku przekształcono go na prom pasażerski. 
W 1983 roku został kupiony przez Krzyż Ferry Sound i przeszedł całkowity remont przed oddaniem go do użytku publicznego.
Przeżycie jedyne w swoim rodzaju.
W poprzednich latach korzystaliśmy z "Johny H.", który został zbudowany w 1989 przez wschodniego  armatora Morskiej Stoczni w Panama City na Florydzie wyłącznie dla Krzyża Ferry Sound i jest największym promem tam pływającym.
Wypływając z portu można podziwiać przepiękny i ogromny most prowadzący do Groton, gdzie stacjonuje najsłynniejsza chyba łódź podwodna NAUTILIUS, ale o tym innym razem.




Płynąc dalej z lewej burty zobaczymy stocznię i statki wojskowe oddane do remontu:
Ale to nie koniec atrakcji. Co chwilę ukazują nam się latarnie, których jest tutaj niezliczona ilość:
Na statku można poczuć wiatr we włosach
Dopływając do Orient Point mija się malowniczo osadzoną na mieliźnie kolejna latarnię.
Plaża jest kamienista i dlatego nie spotkamy na niej zbyt wielu turystów. Nam to jednak nie przeszkadza. Zakładamy stosowne obuwie i delektujemy się nieskalaną przyrodą.
Od strony portu woda jest nieco zimniejsza. Dzięki swojej przejrzystości z brzegu możemy podziwiać tamtejszą faunę i florę. Na zdjęciach poniżej przepiękne, na kształt kwiatów meduzy:
Po godzinnym marszu z drugiej strony półwyspu robimy sobie mały odpoczynek i kąpiel aby ochłodzić nasze spalone słońcem plecy.
W drodze powrotnej słoneczko chyli się już ku zachodowi.
Jesteśmy po takiej wyprawie szczęśliwie zmęczeni. Przed nami jeszcze godzinna jazda samochodem do domu i błogi sen przypomni nam o pięknych widokach, którymi syciliśmy oczy przez cały dzień.

Nie była bym jednak sobą, gdybym nie przywiozła z takiej wyprawy pamiątek. Tym razem będą mi przydatne do mojego kolejnego projektu. Muszle przeźroczyste i falowane a także wysuszony w słońcu pancerz chitynowy homara.



Dla porównania cały pancerz chitynowy homara. Zdjęcie zrobione w muzeum w Portsmount.
Pozdrawiam WAS ciepło promykami słońca, AHOJ!

Góra Washington NH

Góra Waszyngtona Mount Washington (1917 m npm),
jest najwyższym szczytem w Górach Białych (White Mountain), części Appalachów w stanie New Hampshire. Zbudowana jest ze skał krystalicznych i wznosi się ponad otaczające go grzbiety i płaskowyże.
Wysokością można ją porównać do rodzimego szczystu Tatr Giewontu (1894 m npm) z tą jednak różnicą, że na Mount Washington można wjechać a właściwie wspiąć się własnym samochodem na biegu L lub L1.
bądź wjechać po torach kolejką górską z 2 wagonikami
lub też wejść tam na własnych nogach, co czynili niektórzy śmiałkowie
ewentualnie wjechać mini wenami dostępnymi wraz z  zawodowym kierowcą.
Co jakiś czas dostępne były beczki z wodą do chłodzenia chłodnicy i piasek do chłodzenia hamulców, który na bierząco był dostarczany przez obsługę
Podczas jazdy należało słuchać CD z informajami jak bezpiecznie wjechac i zjechać oraz co robić w razie nagłego załamania się pogody (!)
Pierwszego wejścia na szczyt dokonał angielski imigrant Darby Field w czerwcu 1642 roku.
Wejście na szczyt z powodu niekorzystnych warunków atmosferycznych dozwolone jest tylko w miesiącach letnich.
Na tym szczycie pobito 3 rekordy klimatyczne:
Największa prędkość wiatru (w porywie) - 103 m/s - 12 kwietnia 1934 r.,
Największa średnia prędkość wiatru w ciągu 24 godzin - 23 m/s - 12 kwietnia 1934 r.,
Największa średnia wieloletnia prędkość wiatru - 12,5 m/s - 1934-1983.
Jak myśmy byli temperatura u podnóża wynosiła + 33 st.C a na szczycie -3 st.C a wiatr wiał, ale nie aż tak bardzo.
Za "wdrapanie" się na góre dostaliśmy naklejkę na zderzak, że nasze auto wspięło się bna sam szczyt, co było nielada dokonaniem, ponieważ ja panicznie boję się gor a zawsze z jednej strony samochodu była przepaść, nieoddzielona żadnym murkiem, płotkiem czy też barierką. 

Discovery cows czyli Krowy-odkrywcy.

Odkrywcą Ameryki był Kolumb.
Pionierkami w odkrywaniu jaskiń w Ameryce były krowy.

Ostatni długi weekend lata przypada na Labor Day. Jest to świetny czas na wycieczki. 
Wczesnym rankiem w niedzielę wyruszyliśmy w podróż.
Niedaleko Albany, stolicy stanu Nowy Jork, znajdują się jaskinie. 

Howe Caverns.

Legenda głosi, że w najgorętsze dni czuć było chłodny powiew z "dmuchających kamieni". 
Podobno jaskinię odkryli Indianie około 1700 roku i nazywali ją "Otsgaragee", co tłumaczono jako  "Dolina wielkiej jaskini".
Jednak głośno zrobiło się o niej gdy pasterz krów Lester Howe dokonał jej "odkrycia".
Stado jego krów weszło na ziemię sąsiada. Gdy Lester Howe poszedł po krowy, poczuł chłodny powiew dochodzący od kamieni znajdujących się w krzakach.
22 maja 1842 roku Howe po raz pierwszy wszedł do jaskini. Później zaczął wchodzić tam ze swoimi dwoma synami. 
Dzień po dniu wchodzili coraz dalej. Przeszukali około półtora mil podziemnych korytarzy w słabym migotliwym świetle lampy naftowej. Oni też jako pierwsi zbudowali tratwę i pływali po jeziorze Wenus.
W lutym 1843 roku, Howe w wieku 33 lat, kupił ziemię od sąsiada Wetsel'a za 100 dolarów i udostępnił jaskinię do zwiedzania.
http://howecaverns.com/
 Jezioro Wenus:  
  
  Jedna rzecz jaka mi się w tej jaskini nie podobała to "czerwony dywan".

Secret Caverns.

Latem 1928 roku, na wiejskiej farmie należącej Leona Lawtona, miało miejsce niesamowite odkrycie.
Dwie krowy Leona (Lucky i Floyd) szukały zacienionego miejsca w lesie. Zaciekawiony Leon poszedł za krowami i wpadł do jaskini 85 metrów poniżej poziomu gruntu.
Wiadomość o odkryciu rozeszła się po okolicy i dotarła do miejscowego inżyniera cywilnego Rogera Mallerya, który właśnie kończył pracę w dół drogi w jaskini Howe Caverns.
Po obejrzeniu otworu Roger zdecydował, że jaskinia będzie warta zwiedzania. 
Odkrywcy znaleźli w jej wnętrzu spektakularny, grzmiący wodospad wysoki na 100 stóp.
http://www.secretcaverns.com



W poniedziałek czekały na nas kolejne atrakcje.

Herkimer Diamond Mines - Kopalnia diamentów.

Jak widać na powyższym zdjęciu HD czyli High Definition być może wzięło swoją nazwę od precyzyjności kryształków z Herkimer Diamond ;-)

Tym razem to nie krowy były odkrywcami.
Diamenty te zostały odkryte pod koniec XVIII wieku przez robotników pracujących nad rzeką Mohawk oraz w okolicach  Herkimer County w stanie Nowy Jork. 
Wyposażeni w młotki poszliśmy do kamieniołomu.
Mój mąż zaśmiewał się z faktu, że kiedyś ludzie w kamieniołomie pracowali za karę a teraz trzeba sobie jeszcze za tą przyjemność zapłacić. Z tą jedynie różnicą, że co znajdziesz to Twoje. 
Mnie na początku szukanie nie szło najlepiej. Owszem rozłupałam jeden kamień ale na moje nieszczęście znajdujący się w nim kryształek wpadł pomiędzy kamienie.
Tłukłam zaciekle we wszystkie większe kamienie i...nic.
Nagle patrzę a mój mąż trzyma jedną rękę w charakterystyczny sposób, jakby coś w niej trzymał.
Podeszłam więc, a w zagłębieniu jego dłoni leżało kilka lśniących kamyczków.
Zapytałam jak udało mu się je znaleźć. Odpowiedź była zaskakująca:
-Tłukłem młotkiem po kamieniach, aż mi się odciski porobiły. Zacząłem więc ręką przegarniać mniejsze kamyczki oraz piasek i tak znalazłem diamenty.
Idąc za radą ja także znalazłam w ten sposób kilka sztuk.
A oto nasze zdobycze:
w kamieniu:
i luzem: 

Te piękne kamienie mają blisko 500 milionów lat. Są wspaniałymi dziełami natury znalezionymi w skale. Wyglądają tak jakby były precyzyjnie cięte przez człowieka i mają diamentopodobny geometryczny kształt, stąd ich nazwa "Diamonds Herkimer".
Wspaniałe przeżycie, gdy Twoim oczom ukazuje się takie małe cudo.
Wielu kolekcjonerów uważa, że Diamenty Herkimer powinny rywalizować z prawdziwymi diamentami.
W rzeczywistości prawdziwy diament w skali twardości  Mohsa od 1-10 ma 09,59 a te z Harkimer około 7,5 co daje im bardzo wysoką lokatę.

Obiad zjedliśmy w malowniczo położonym miasteczku North Adams i ruszyliśmy dalej.

Mohawk Trail.

Początkowo była to trasa handlowa, łącząca indiańskie plemiona atlantyckie z plemionami w północnej części stanu Nowy Jork. 
Dzisiaj Mohawk Trail jest częścią szlaku w Massachusetts. 
Widoki na trasie zapierają dech w piersi a najbardziej spektakularne są jesienią.
Co roku można tu spotkać prawdziwych Indian, którzy zapraszają do swoich straganów i do zabawy.

Jest tam wiele atrakcji po drodze, dużo punktów widokowych oraz sklepów z pamiątkami. 
Na szczególną uwagę zasługuje "Hail To The Statue Sunrise" w Mohawk Park, jest to pomnik Indianina oddającego hołd słońcu.
Po zachodniej stronie szczytu znajduje się popularna kolej widokowa, z widokiem na miasto North Adams.
Mohawk Trail został dodany do Krajowego rejestru zabytków w dniu 03 kwietnia 1973 roku.

Były to dwa dni pełne wrażeń. HOWGH!


Strony

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...